Pracodawca ma możliwość zawarcia umowy o odpowiedzialności materialnej z jednym lub większą liczbą pracowników. W przypadku większej liczby, mamy do czynienia z łącznym powierzenie mienia, co regulowane jest Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 4 października 1974 r., w sprawie wspólnej odpowiedzialności materialnej pracowników za powierzone mienie. Stosownie do treści przedmiotowego aktu, pracownicy mogą na podstawie pisemnej umowy zawartej z pracodawcą przyjąć wspólną odpowiedzialność materialną za szkody spowodowane w skutek powstania niedoboru w powierzonym im łącznie mieniu, jeżeli liczba pracowników nie przekracza:

Liczba ta może być zwiększona do 24 osób na jedną zmianę, w przypadku m.in. sklepów samoobsługowych, czy zakładów usługowych. Co istotne umowa o wspólnej odpowiedzialności materialnej może być zawarta, jeżeli na przyjęcie wspólnej odpowiedzialności materialnej wyrażają zgodę wszyscy pracownicy zatrudnieni w miejscu powierzenia mienia, z nielicznymi wyjątkami określonymi w przywołanym rozporządzeniu. W tym miejscu należy także zaznaczyć, iż pracodawca jest obowiązany zapewnić takim pracownikom możliwość sprawowania nadzoru nad powierzonym mieniem, przez swobodny do niego dostęp, w czasie wykonywania pracy lub określonych czynności w miejscu powierzenia mienia. Co więcej, nie można zapominać, że każda zmiana składu pracowników objętych taką odpowiedzialnością wymaga zawarcia nowej umowy o wspólnej odpowiedzialności materialnej. Oznacza to zatem, że przyjęcie do pracy kolejnego pracownika wymaga podpisania nowego zobowiązania przez cały zespół, ponieważ wspólna odpowiedzialność materialna uzależniona jest od powierzenia mienia łącznie wszystkim pracownikom.

Warto zaznaczyć, że warunkiem egzekwowania od swych pracowników wspólnej odpowiedzialności materialnej jest przeprowadzenie inwentaryzacji z ich udziałem, podczas której pracodawca powinien zapewnić im możliwość zgłaszania uwag.

Zanim przejdziemy do kwestii odpowiedzialności, wyjaśnijmy sobie co należy rozumieć poprzez pojęcie mienia? A więc są to przede wszystkim pieniądze czy inne kosztowności, a także narzędzia, sprzęty, odzież czy inne przedmioty, które pracownik musi zwrócić.

Pracownicy ponoszący wspólną odpowiedzialność materialną, odpowiadają w częściach określonych w umowie. Jednakże w razie stwierdzenia, że niedobór w całości lub w części został spowodowany przez niektórych pracowników, za całość niedoboru lub określoną jego część odpowiadają tylko sprawcy szkody, co nie wyłącza ich odpowiedzialności za resztę niedoboru wraz z pozostałymi pracownikami na zasadach odpowiedzialności wspólnej.

W sytuacji, zaś gdy nie mamy do czynienia z odpowiedzialnością wspólną jak powyżej, a indywidualną, co może dotyczyć zarówno jednego pracownika, jak też większej ich liczby, z którymi pracodawca zawarł indywidualne umowy, to wówczas zastosowanie znajduje rozporządzenie Rady Ministrów z 10 października 1975 roku, w sprawie warunków odpowiedzialności materialnej pracowników za szkodę w powierzonym mieniu. Zgodnie z tym aktem, wysokość odszkodowania za szkody poczynione przez pracownika w powierzonym mu mieniu, za które ponosi odpowiedzialność w pełnej wysokości, obniża się stosownie, w sytuacji gdy sprawowanie nadzoru nad mieniem jest utrudnione. M.in. ma to miejsce w magazynach, sklepach i punktach usługowych, w których praca trwa dłużej niż na jedną zmianę lub w których obsada wynosi co najmniej 5 osób.

Niezależnie jednak czy mówimy o odpowiedzialności materialnej indywidualnej czy wspólnej za powierzone pracownikowi mienie, pracownik może uwolnić się od niej, jeżeli wykaże, że szkoda powstała z przyczyn od niego niezależnych, a w szczególności wskutek niezapewnienia przez pracodawcę odpowiednich warunków umożliwiających zabezpieczenie powierzonego mienia. Ciężar udowodnienia istnienia lub braku winy spoczywa w tym przypadku na pracowniku, a nie na pracodawcy.

Nie każdy zapewne wie co oznacza pojęcie „manko”, zatem w pierwszej kolejności wyjaśnijmy sobie ten termin. Jest to nic innego jak deficyt środków, który najczęściej jesteśmy w stanie określić, w momencie otwarcia kasy i porównania wartości znajdujących się w niej środków z saldem, wynikającym z zestawienia wygenerowanego z kasy. W sytuacji, gdy pojawią się niezgodności, ktoś musi ponieść za to odpowiedzialność. Jednak czy jest to tylko odpowiedzialność materialna? Czy możemy także mówić o odpowiedzialności dyscyplinarnej, w przypadku pracownika?

Przedmiotowe zagadnienia uregulowane zostały w Kodeksie Pracy. I tak odpowiedzialność za manko w kasie, obciąża kasjera do pełnej wysokości stwierdzonego niedoboru gotówki. Co istotne pracodawca w celu pociągnięcia go do odpowiedzialności nie musi wykazywać, że niedobór jest przez tego pracownika zawiniony. Z kolei, aby pracownik mógł uwolnić się od odpowiedzialności za jego powstanie, musi wykazać, że manko powstało z przyczyn od niego niezależnych, a w szczególności wskutek niezapewnienia przez pracodawcę warunków umożliwiających zabezpieczenie powierzonego mienia. Niestety nie jest to zadnie łatwe, gdyż pracownik musi udowodnić, że pracodawca przyczynił się do powstania szkody, gdyż w przeciwnym przypadku prawo stoi po stronie pracodawcy.

Nie rzadko mamy tez do czynienia z sytuacjami, gdzie obsługą kasy zajmuje się kilku pracowników. Wówczas istnieje możliwość wprowadzenia ich wspólnej odpowiedzialności materialnej za mienie powierzone im łącznie z obowiązkiem wyliczenia się. Podstawą łącznego powierzenia mienia, jest umowa o współodpowiedzialności materialnej, zawarta przez pracowników z pracodawcą na piśmie, pod rygorem nieważności. W takiej sytuacji, pracownicy ponoszący wspólną odpowiedzialność materialną, odpowiadają w częściach określonych w umowie. Jednakże w razie ustalenia, że szkoda w całości lub w części została spowodowana przez niektórych pracowników, za całość szkody lub za stosowną jej część, odpowiadają tylko sprawcy szkody. Oczywiście przedmiotowe ustalenie wiąże się z wykazaniem, że określeni pracownicy ponoszą odpowiedzialność za powstałą szkodę, co nie zawsze może okazać się łatwym zadaniem.

Odpowiedzmy sobie zatem na pytanie, co powinien zrobić pracownik, gdy okaże się, że będące przedmiotem dzisiejszego artykułu manko, pojawiło się w kasie. W pierwszej kolejności powinien niezwłocznie poinformować swojego pracodawcę o zaistniałej sytuacji i zastosować się do jego poleceń. Następnie zweryfikować, czy miał zapewnione właściwe warunki do wykonywania swojej pracy, tj. warunki umożliwiające zabezpieczenie powierzonego mienia. Jak zostało już wcześniej wskazane, pracownik nie odpowiada za szkody powstałe z przyczyn niezależnych od niego. Jeśli natomiast nie może mieć zastrzeżeń co do zapewnionych warunków, to wówczas będzie zobowiązany do naprawienia szkody. Pracodawca może żądać, aby pracownik który spowodował nieumyślne szkodę, dokonał jej naprawienia (w całości lub częściowo), jednak występuje tu ograniczenie do wysokości maksymalnie trzymiesięcznego wynagrodzenia pracownika, które może być też potrącane z pensji.

Należy w tym miejscu zwrócić jednak uwagę, iż odpowiedzialność odszkodowawcza nie wyklucza odpowiedzialności pracowniczej - aż do dyscyplinarnego zwolnienia. Pracodawca w takiej sytuacji będzie miał możliwość zastosowania zwolnienia dyscyplinarnego, nawet za jednorazową sytuację. Kwestię tą określa art. 52 § 1 pkt 1 Kodeksu Pracy, który stanowi, iż „Pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych”. Trzeba jednak pamiętać, że nie może to nastąpić po upływie 1 miesiąca od uzyskania przez pracodawcę wiadomości o okoliczności uzasadniającej rozwiązanie umowy.

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością jest podatnikiem podatku CIT, tj. podatku dochodowego od osób prawnych. W związku z powyższym, jest zobowiązana do zaliczkowego wpłacania podatku, którego wartość zostanie określona definitywnie dopiero w zeznaniu rocznym. Zaliczki miesięczne ustala się w wysokości różnicy pomiędzy podatkiem należnym od dochodu osiągniętego od początku roku podatkowego a sumą zaliczek należnych za poprzednie miesiące. W tym zakresie ustawa o CIT daje możliwość określenia zaliczek w inny sposób – jest to pewnego rodzaju ułatwienie, nazywane zaliczkami uproszczonymi. Takie rozwiązanie może okazać się bardzo opłacalne w niektórych sytuacjach.

Sposób ustalania zaliczek uproszczonych

Zgodnie z art. 25 ust. 6 ustawy o CIT, podatnicy mogą wpłacać zaliczki miesięczne w danym roku podatkowym w uproszczonej formie w wysokości 1/12 podatku należnego wykazanego w zeznaniu złożonym w roku poprzedzającym dany rok podatkowy. Zatem, jeżeli podatek należny za 2022 r. wyniósł 12.000,00 zł, to spółka może ustalić zaliczki na CIT w 2023 r. w wysokości 1.000,00 zł miesięcznie. W takiej sytuacji wysokość zaliczki miesięcznej pozostanie bez związku z miesięcznymi dochodami. Całość podatku za 2023 r. zostanie dopiero rozliczona w zeznaniu za ten rok podatkowy.

W dalszej części przepisu wskazano, że jeżeli w zeznaniu za poprzedni rok podatkowy spółka nie wykazała podatku należnego, to może wpłacać zaliczki miesięczne w wysokości 1/12 podatku należnego wynikającego z zeznania złożonego w roku poprzedzającym dany rok podatkowy o dwa lata. Czyli jeżeli spółka w 2022 r. nie wykazałaby podatku należnego, to mogłaby posłużyć się podatkiem należnym za 2021 r., w celu ustalenia wysokości zaliczki uproszczonej na 2023 r. Natomiast jeżeli również w tym roku podatnicy nie wykazali podatku należnego, to zgodnie z przepisem, nie są możliwe wpłaty zaliczek w uproszczonej formie.

Wybór uproszczonych zaliczek

Spółka z o.o., która chce wybrać omawianą formę ustalania wysokości zaliczek na CIT, o tym wyborze, informuje dopiero w zeznaniu składanym za rok podatkowy, w którym opłacała zaliczki w uproszczonej formie. Podatnicy nie mają obowiązku informowania w trakcie roku naczelnika urzędu skarbowego o wyborze w tym zakresie.

Uproszczone zaliczki na CIT – czy są opłacalne?

Co do zasady sam wybór uproszczonych zaliczek na CIT nie zapewni nam żadnej korzyści podatkowej, a przynajmniej w sensie kwotowym, gdyż niezależnie od wysokości zaliczek, ostatecznie w zeznaniu rocznym kwota podatku będzie taka sama. Jednakże czy sama możliwość lawirowania w tym zakresie wysokością zobowiązania podatkowego coś nam daje? Z ekonomicznego punktu widzenia tak. Dajmy na to sytuację, w której spółka osiągnie przychód jedynie w styczniu – co wynika z charakteru działalności. W takiej sytuacji spółka mogłaby wybrać, czy chciałaby zapłacić całość podatku już w zaliczce za styczeń, czy na podstawie uproszczonych zaliczek, rozłożyć ciężar podatkowy na cały rok. Zwłaszcza w dobie inflacji, termin uregulowania kwoty ma znaczenie, gdyż realna wartość kwoty podatku będzie inna. Oczywiście wszystko też zależy od wysokości podatku należnego za poprzedni rok podatkowy, ale możemy założyć, iż w powyższym przypadku zastosowanie uproszczonych zaliczek byłoby jak najbardziej opłacalne.

Podsumowanie

Możliwości, które daje omawiany przepis są naprawdę duże. Ze względu na zbyt wiele zmiennych, nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć, czy takie rozwiązanie zawsze będzie korzystne. Na pewno można jednoznacznie stwierdzić, że zawsze warto rozważyć  taki wariant, poddając analizie całą sytuację ekonomiczną spółki. Zachęcamy do kontaktu w tym zakresie - skoro i tak musimy płacić podatki, to warto, aby były one jak najmniej uciążliwe oraz jak najbardziej spójne z planem biznesowym przedsiębiorcy.   

Bardzo często spotykamy się z sytuacją, w której klienci zwracają się do nas z zapytaniem odnośnie obejścia przepisów prawa podatkowego. Sprowadza się to zazwyczaj do zasadniczego pytania - czy da się coś zrobić żeby nie płacić tego podatku? Oczywiście bardzo często da się coś zrobić i od tego jesteśmy – aby pomagać płacić możliwie jak najniższe podatki. Jednakże w wielu sytuacjach uniknięcie ciężaru podatkowego jest niemożliwe. W takich sytuacjach niezwykle ciężko jest wytłumaczyć klientowi, że stan faktyczny nie pozwala na żaden manewr, zwłaszcza jeżeli księgowa jego kolegi mówiła coś innego. Co sprawia, że pomimo – jakby się wydawało – dobrego pomysłu na optymalizację podatkową, nie możemy jej dokonać? Przedstawiamy Państwu… klauzulę przeciwko unikaniu opodatkowania.

Istota klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania

Regulacja w zakresie niniejszej klauzuli została opisana w art. 119a Ordynacji podatkowej. Zgodnie z ww. przepisem, jeżeli dana czynność była ukierunkowana na osiągnięcie korzyści podatkowej oraz sprzeczna w danych okolicznościach z przedmiotem lub celem ustawy podatkowej lub jej przepisu, a sposób działania był sztuczny – to czynność taka nie skutkuje osiągnieciem korzyści podatkowej. Czynność taka, dla celów wyliczenia podatków, zostanie „anulowana”.

Co ciekawe, omawiana klauzula ma zastosowanie w zakresie czynności dokonanych zgodnie z prawem, na podstawie powszechnie obowiązujących przepisów. W sytuacji, gdy ktoś uchyla się od płacenia podatków bez podstawy prawnej, to mamy do czynienia z kodeksem karnym skarbowym. Klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania dotyczy tylko i wyłącznie czynności dokonanych zgodnie z prawem, w celu obejścia przepisów.

Warto bliżej przyjrzeć się przesłankom zastosowania klauzuli.

  1. Ukierunkowanie na osiągnięcie korzyści podatkowej – coś do czego dąży każdy podatnik, piękny sen z którego nie chcemy się budzić. Niech pierwszy rzuci kamieniem przedsiębiorca, który podczas planowania czynności biznesowych nie kierował się osiągnięciem korzyści podatkowej.
  2. Sprzeczność z przedmiotem lub celem ustawy – tutaj mniej więcej sprawa jest prosta, gdyż zasadniczo celem każdej ustawy podatkowej jest zapewnienie wpływów do budżetu. Zatem dokonanie jakiejkolwiek czynności, która jest sprzeczna z tym celem, wypełnia niniejszą przesłankę.
  3. Sztuczny sposób działania – sztuczność objawia się w sytuacji, kiedy podatnik dokonuje danej czynności bez racjonalnego wytłumaczenia. Organy podatkowe w tym zakresie odnoszą się często do „racjonalnego podmiotu gospodarczego” i przez ten pryzmat oceniają daną czynność.

Ważną kwestią jest fakt, iż wszystkie te przesłanki muszą zostać spełnione łącznie. Nie wystarczy zatem samo ukierunkowanie na osiągnięcie korzyści podatkowej lub sama sztuczność działania. Jednakże zapewniamy, że w praktyce wszystkie te motywy stoją blisko siebie, przez co większość prób optymalizacji podatkowej jest narażona na taką właśnie wykładnię.

Postępowanie w sprawie zastosowania klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania

Organem prowadzącym postępowanie w sprawie unikania opodatkowania jest Szef Krajowej Administracji Skarbowej. Podmiot ten posiada uprawnienie zarówno do wszczynania takich postępowań, jak i do przejmowania już toczących się postępowań, jeżeli okaże się, że w danej sprawie doszło do unikania opodatkowania. Postępowanie kończy się wydaniem decyzji. W razie stwierdzenia, że w sprawie nie zachodzą przesłanki zastosowania klauzuli Szef KAS umarza postępowanie lub przekazuje sprawę właściwemu organowi podatkowemu.

Czy warto bawić się w unikanie opodatkowania?

To zależy – można, ale trzeba liczyć się z konsekwencjami. My ze swojej strony nie możemy proponować rozwiązań, które mogłyby zostać potraktowane w przyszłości jako unikanie opodatkowania. Z drugiej strony, obejścia prawa mają to do siebie, że niezwykle trudno je wykryć, gdyż wszelkie czynności są dokonywane na podstawie przepisów prawa. Taki stan rzeczy znacznie utrudnia prace organom podatkowym.

W każdym razie, najważniejsze jest to, abyś zapamiętał Drogi Podatniku, że na każdą próbę uniknięcia zapłacenia podatku, skarbówka ma narzędzia do walki z tym. Jeżeli jednak po przeczytaniu tego artykułu dalej chcesz płacić możliwie jak najniższe podatki – zapraszamy do kontaktu, postaramy się pomóc w taki sposób, aby zmniejszenie ciężaru podatkowego nie było przyczyną przykrych konsekwencji w przyszłości.

Nasze rozważania zacznijmy od podstawowego pytania, tj. kiedy sąd musi, a kiedy może udzielić przerwy w wykonaniu kary pozbawienia wolności? I tak, sąd obligatoryjnie musi zarządzić  przerwę w wykonaniu kary pozbawienia wolności w wypadku choroby psychicznej lub innej ciężkiej choroby. Co wymaga podkreślenia jednak, nie wystarczy samo stwierdzenie istnienia choroby. Sąd oceni jeszcze, czy w konkretnym przypadku uniemożliwia ona osadzonemu odbywanie kary.

Jeśli chodzi zaś o fakultatywną przerwę w wykonaniu kary pozbawienia wolności, to sąd penitencjarny może jej udzielić, jeżeli przemawiają za tym ważne względy rodzinne lub osobiste. Należy jednak w tym miejscu podkreślić, iż udzielenie przerwy zawsze jest dobrowolne, co oznacza, że nawet spełnienie przesłanek do jej udzielenia, tj. wystąpienie ważnych względów rodzinnych lub osobistych, nie musi oznaczać uwzględnienia wniosku w tej materii. Co zatem uważa się za ważne względy, pozwalające na zastosowanie omawianej instytucji? Zanim jednak odpowiemy sobie na to pytanie, to warto określić jaki jest cel tego dobrodziejstwa. Otóż celem jest eliminacja ujemnych skutków, jakie niesie za sobą osadzenie w zakładzie karnym. Jednakże ciężar gatunkowy tych skutków musi być tak znaczący, że tylko i wyłącznie udzielenie przerwy w odbywaniu kary, pozwoli na ich wyeliminowanie bądź chociaż zneutralizowanie. Co istotne, nie chodzi tu o chwilową poprawę sytuacji, a całkowite osiągnięcie rezultatu. Przedmiotowa przerwa ze względu na swój celowy charakter, musi być poprzedzona ustaleniem, że skorzystanie z niej przez skazanego, pozwoli na realizację deklarowanego jej celu, tj. że skazany wykorzysta ją zgodnie z przeznaczeniem. Trzeba zwrócić uwagę na kwestię, iż sądy stoją na stanowisku, że sam fakt pogorszenia sytuacji rodziny skazanego nie uzasadnia udzielenia przerwy, gdyż jest to niepożądany, lecz naturalny efekt sytuacji, w której najbliższy zostaje skazany na karę pozbawienia wolności. Tak więc argumentacja zawarta we wniosku o przerwę w wykonaniu kary pozbawienia wolności, nie może polegać na zwykłym odwlekaniu w czasie zwyczajnych trudności i niedogodności, będących konsekwencją wykonania kary pozbawienia wolności, jakie dotykają również bliskich osób skazanych. Chodzi tu o takie pogorszenie sytuacji, które będzie czymś nadzwyczajnym w stosunku do trudnej sytuacji rodziny skazanego, wynikającej z jego osadzenia.

Przygotowując więc uzasadnienie wniosku o przerwę należy w pierwszej kolejności przekonać sąd, że zachodzi wyjątkowa okoliczność osobista bądź rodzinna. Następnie należy wykazać, że pobyt skazanego na wolności doprowadzi do poprawy tej sytuacji, a on sam skorzysta z przerwy właśnie w tym celu.

Analizując względy zdrowotne obligujące sąd do udzielenia przerwy, można wskazać jedynie na zaistnienie choroby, co do której na podstawie wiedzy medycznej brak jest przesłanek do podjęcia pomyślnych rokowań leczenia w warunkach więziennych. Za ciężką chorobę uznaje się taką, która uniemożliwia wykonanie kary, przez co rozumieć należy, że może zagrozić życiu skazanego lub spowodować dla jego zdrowia poważne niebezpieczeństwo w sytuacji osadzenia go w zakładzie karnym. Wówczas wykonywanie tej kary sąd odracza do czasu ustania przeszkody. Jeśli zaś nie można ustalić czasookresu ustania choroby psychicznej lub innej ciężkiej choroby, to niezbędne może okazać się zawieszenie postępowania wykonawczego w tym zakresie.

Przechodząc zaś do względów rodzinnych i osobistych, to za najczęstsze okoliczności uzasadniające udzielenie przerwy w wykonaniu kary pozbawienia wolności, uznać można  wyjątkowo ciężką sytuację życiową najbliższej rodziny skazanego, która nadaje się do poprawienia poprzez obecność skazanego i jego osobiste starania. Występuje ona w sytuacji, gdy obecność skazanego jest niezbędna dla zapewnienia bytu rodziny, czy opieki nad jej członkiem, a cel ten nie może być osiągnięty w żadnej inny sposób, jak poprzez osobisty udział skazanego. Jako przykład można wskazać sytuację sprawowania osobistej opieki np. nad matką, ojcem czy innym domownikiem w przypadku, gdy nikt inny z członków rodziny takiej opieki sprawować nie może,  gdyż albo zwyczajnie nie ma takiego członka, albo osoba taka sama jest niezdolna do samodzielnej egzystencji i nie potrafi samodzielnie zatroszczyć się o swój własny byt.

Dnia 6 lutego 2023 r. Prezydent RP podpisał ustawę o fundacji rodzinnej, która reguluje jej organizację oraz funkcjonowanie. Jak podaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, fundacja rodzinna pozwoli budować struktury organizacyjne zapewniające kontynuację biznesu i ochronę majątku w perspektywie dłuższej niż jedno pokolenie, bez konieczności osobistego zaangażowania następców prawnych. Jakie rozwiązania zaproponował w tym celu polski ustawodawca? Zapraszamy do lektury niniejszego artykułu, w którym przedstawimy podstawowe informacje dotyczące funkcjonowania nowego rodzaju fundacji.

Główne założenia

Celem fundacji rodzinnej jest gromadzenie mienia, zarządzania nim w interesie beneficjentów oraz spełniania świadczeń na rzecz beneficjentów. Jest to podmiot posiadający osobowość prawną z siedzibą na terytorium Polski. Założyć ją będzie mogła osoba fizyczna (fundator), która dokona utworzenia fundacji poprzez sporządzenie przed notariuszem aktu założycielskiego lub też testamentu przewidującego utworzenie fundacji. Fundatorem może być również kilka osób fizycznych, z wyłączeniem utworzenia fundacji za pośrednictwem testamentu, gdyż jest to niemożliwe ze względu na sam charakter tego typu oświadczenia woli. Fundator będzie musiał ustalić statut fundacji oraz wnieść mienie na pokrycie funduszu założycielskiego.

Przeczytaj również, fundacja rodzinna na celowniku KAS.

UWAGA!

Fundusz założycielski musi wynosić co najmniej 100.000 zł.

Beneficjenci

Beneficjenci fundacji rodzinnej muszą zostać określani w akcie założycielskim fundacji wraz ze wskazaniem ich uprawnień. Status beneficjenta fundacji rodzinnej będzie mógł zostać przyznany osobom fizycznym oraz organizacjom pozarządowym, które są zaangażowane w prowadzenie działalności pożytku publicznego. Beneficjentem może być również fundator.

Organy

Organami fundacji rodzinnej są: zarząd, rada nadzorcza (co do zasady nieobowiązkowa) oraz zgromadzenie beneficjentów.

Działalność gospodarcza

Fundacja rodzinna może prowadzić działalność gospodarczą, jednakże jedynie w ograniczonym zakresie. Zakres tej działalności jest ograniczony do:

- spółkom kapitałowym, w których fundacja rodzinna posiada udziały albo akcje,

- spółkom osobowym, w których fundacja rodzinna uczestniczy jako wspólnik,

- beneficjentom;

Opodatkowanie

Czy fundacja płaci podatki? Fundacja rodzinna ma szczególny, dość specyficzny charakter w zakresie podatku dochodowego. Opodatkowanie fundacji rodzinnej i beneficjentów co do zasady uwzględnia związki rodzinne z fundatorem i jest neutralne podatkowo.

Założenie fundacji rodzinnej oraz przekazanie do niej majątku nie jest opodatkowane PCC, ani CIT.

Fundacja rodzinna płaci 15% CIT - pobierany dopiero w momencie przekazywania środków beneficjentom.

Beneficjenci będący osobami fizycznymi, jako podatnicy PIT, są zwolnieni z podatku, jeśli są fundatorem lub jego małżonkiem, wstępnym, zstępnym, rodzeństwem, pasierbem, ojczymem lub macochą. Pozostali zapłacą 15% PIT.

Kiedy niniejsze regulacje wejdą w życie?

Zgodnie z art. 145 omawianej ustawy, ustawa wejdzie w życie po upływie trzech miesięcy od dnia ogłoszenia – czyli 22 maja 2023 r.

Sprawy dotyczące małoletnich, związane są zazwyczaj z konfliktem i sporem pomiędzy rodzicami, którzy nie potrafią polubownie ustalić kontaktów z dzieckiem. Oczywiście spór wynika z rozstania i zaburzonych pomiędzy stronami relacji, w których to niestety dziecko staje się najczęściej kartą przetargową w rękach matki. Rzeczywistość pokazuje, iż zdecydowanie częściej stałą opiekę nad dzieckiem po rozwodzie sprawuje matka, z którą to dziecko mieszka i spędza większość czasu. Niestety, bardzo często dzieje się tak, że ojciec może widywać swoje dziecko tylko wtedy, gdy zgodzi się na to matka, co w oczywisty sposób prowadzi do ograniczenia mu kontaktów. Odbywa się to zazwyczaj poprzez odwoływanie czy przekładanie ustalonych kontaktów pod płaszczykiem choroby dziecka czy innych niespodziewanych zdarzeń, które akurat wypadają w dni ustalonego kontaktu. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby te choroby nie występowały z niezwykłą powtarzalnością, akurat w te ustalone dla ojca dni. Matki wiedzą, że powołanie się na chorobę dziecka nijako je usprawiedliwia, co dodatkowo powoduje nadużycia z ich strony w tym zakresie, które mogą prowadzić do sytuacji, w której ojciec może nie widzieć własnego dziecka nawet przez kilka tygodni, co z kolei w oczywisty sposób przekłada się na osłabienie więzi i kontaktu dziecka z ojcem. Co zatem zrobić, aby nie dopuścić do takiej sytuacji?

Otóż w pierwszej kolejności należy z całą mocą podkreślić, iż stosownie do treści art. 113 § 1 k.r.o. niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów. Zgodnie zaś z §2 niniejszego artykułu, kontakty z dzieckiem obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektronicznej.

Mając powyższe na względzie należy wskazać, iż wszelkie próby ograniczania ojcu przez matkę jego ustalonych sądownie kontaktów, stanowi naruszenie jego ustawowego prawa do kontaktów z własnym dzieckiem, konsekwencją czego może być obowiązek zapłaty przez matkę oznaczonej sumy pieniężnej, na rzecz ojca. Postępowanie prowadzące do nakazania rodzicowi nie przestrzegającemu ustalonych kontaktów zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej, na rzecz drugiego rodzica, ma charakter dwuetapowy.

Pierwszy etap, którego wyczerpanie jest konieczne, aby móc przejść do drugiego, polega na orzeczeniu przez sąd opiekuńczy o zagrożeniu nakazaniem zapłaty określonej sumy pieniężnej za każde naruszenie. Dla przykładu, jeśli rodzić miał ustalone w danym miesiącu 5 spotkań, do których nie doszło z winy drugiego rodzica, to należy uznać, iż dokonał on 5 naruszeń. Jeśli każde naruszenie sankcjonowane byłoby kwotą 100 zł, to wówczas dany rodzic zobowiązany by był do zapłaty kwoty 500 zł.

Przepisy kodeksu postępowania cywilnego regulują tą kwestię w następujący sposób: „Jeżeli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku.”

Do drugiego etapu dochodzi, gdy pomimo zagrożenia nakazem zapłaty rodzic wciąż nie respektuje ustaleń dotyczących wykonania kontaktów z dzieckiem. W takiej sytuacji sąd rodzinny nie ma innej możliwości, jak nakazanie zapłaty ustalonej wcześniej sumy pieniężnej, stosownie do przepisów kodeksu: „Jeżeli osoba, której sąd opiekuńczy zagroził nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej, nie wypełnia nadal swego obowiązku, sąd opiekuńczy nakazuje jej zapłatę należnej sumy pieniężnej, ustalając jej wysokość stosownie do liczby naruszeń.”

Podsumowując powyższe, ojcowie znajdujący się w opisywanej sytuacji nie pozostają bez wyjścia. Istnieje możliwość „wymuszenia” na matce, która próbuje ograniczyć kontakty ojcu, aby respektowała orzeczenie sądu w tym przedmiocie. Skontaktuj się z radcą prawnym Toruń w celu otrzymania pomocy prawnej.

Sytuacja będąca przedmiotem naszych rozważań, nie należy raczej do rzadkości. Wręcz przeciwnie, można by pokusić się o określenie, że jest nawet standardem. Nie ma jednak co się dziwić, ponieważ w sytuacji, kiedy miłości już nie ma i pozostały tylko finanse, to każda strona chce ugrać dla siebie jak najwięcej. 

W pierwszej kolejności zacznijmy jednak od podstaw, a mianowicie od odpowiedzi na pytanie, co ma wpływ na wysokość świadczenia alimentacyjnego? Czy tylko wysokość dochodów o nim przesądza? Czy może jakieś inne kwestię są brane pod uwagę? Otóż istotna jest treść art. 135 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zgodnie z którym zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Uprawnionym może być zarówno jeden z małżonków jak i małoletnie dziecko stron. Co istotne, w przypadku dziecka wykonanie obowiązku alimentacyjnego może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego. Skupmy się jednak na zarobkowych i majątkowych możliwościach zobowiązanego. Co należy rozumieć poprzez tę przesłankę? A mianowicie to, iż na wysokość świadczenia alimentacyjnego wpływ ma nie tylko wysokość osiąganego dochodu, ale przede  wszystkim możliwości zarobkowe i majątkowe. Ustawodawca w niebudzący wątpliwości  sposób posługuje się sformułowaniem, iż zakres świadczeń alimentacyjnych jest m.in. uzależniony od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego, czego nie powinno się kojarzyć z wysokością faktycznych zarobków czy też czystego dochodu z majątku. Do oceny zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego bierze się także te niewykorzystane, jeżeli tylko są realne, a potrzebom uprawnionych zobowiązany nie jest w stanie sprostać posiadanymi środkami. Czyli innymi słowy, nie tyle istotny jest osiągany bądź wykazywany dochód, co dochód faktycznie możliwy do uzyskania, przy uwzględnieniu posiadanych kwalifikacji, doświadczenia i wykształcenia zawodowego. Tak więc w postępowaniu sądowym, prowadzący je sędzia, oczywiście będzie brał pod uwagę osiągany przez stronę dochód, jednakże nie będzie się go kurczowo trzymał przy orzekaniu o alimentach, w sytuacji gdy ten dochód nie będzie pokrywał potrzeb uprawnionego/ych oraz będzie odbiegał swoją wartością od dochodu możliwego do uzyskania, przy uwzględnieniu kwalifikacji zobowiązanego do alimentacji. Potwierdza to także Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu z dnia 16 maja 1975 r., o sygn. III CRN 48/75: „Zasadne i zgodne z treścią art. 135 k.r.o. - jest oparcie się na możliwościach zarobkowych pozwanego, a nie tylko na jego aktualnych zarobkach. Zakres obowiązku alimentacyjnego może i powinien być większy od wynikającego z faktycznych zarobków i dochodów zobowiązanego, jeśli przy pełnym i właściwym wykorzystaniu jego sił i umiejętności zarobki i dochody byłyby większe, a istniejące warunki społeczno-gospodarcze i ważne przyczyny takiemu wykorzystaniu nie stoją na przeszkodzie”

Mając na względzie powyższe, wykazywanie podczas rozwodu przez stronę niskich dochodów, bądź też nierzadko celowe ich zniżanie, nie przesądza o wysokości alimentów jakie orzecze sąd. Jak zostało już wskazane, sąd będzie badał przede wszystkim usprawiedliwione potrzeby uprawnionego do alimentów oraz zarobkowe i majątkowe możliwości zobowiązanego do ich uiszczania. Aby więc „wywalczyć” jak największe alimenty, czy to na małoletnie dziecko czy dla siebie samego, należy w pierwszej kolejności szczegółowo określić i wykazać wszystkie potrzeby jakie powinny być zaspokojone, przy uwzględnieniu panujących obecnie realiów gospodarczo-finansowych. Następnie zaś przedmiotowe potrzeby będą zestawiane z możliwościami zarobkowymi i majątkowymi zobowiązanego. W sytuacji, gdy przedstawione/wykazywane przez zobowiązanego dochody będą niewystarczające do ich pokrycia, wówczas sąd będzie oceniał i badał faktyczne możliwości zarobkowe zobowiązanego, przy wykorzystaniu jego pełnych możliwości, uwzględniając wykonywany przez niego zawód.

Jeśli zatem znajdujemy się w takiej sytuacji i jesteśmy uprawnionymi do alimentów i mamy wiedzę, że zobowiązany posiada pokaźny majątek i faktycznie dużo zarabia, jednakże wykazuje bardzo niski dochód, to wówczas możemy pomóc zarówno sądowi, jak i w konsekwencji sobie samym, przedkładając w postępowaniu stosowne wnioski. Dla przykładu możemy wnioskować o zobowiązanie przez sąd drugiej strony do przedstawienia wykazu swojego majątku, tj. nieruchomości, samochodów i innych wartościowych rzeczy. Możemy wnioskować także o przedstawienie historii rachunków bankowych z danego okresu, przedstawienie rozliczeń podatkowych, wykazu kont oszczędnościowych, papierów wartościowych, depozytów, czy wszelkich innych kwestii, które mógłby mieć znaczenie w kontekście materialnym. Takie działania z pewnością pomogą w ustaleniu faktycznych i realnych możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego do alimentacji, co z kolei pomoże nam w dochodzeniu alimentów, koniecznych do zaspokajania określonych potrzeb.

W przypadku potrzeby wsparcia - Prawnik Toruń, Marcin Chowaniec jest do Państwa dyspozycji.

W obrocie gospodarczym naturalną kolei rzeczy stanowi zawiązywanie i rozwiązywanie spółek. Podobnie jak założenie – rozwiązanie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością wiąże się ze sformalizowanym procesem, zwanym likwidacją. Likwidacja spółki oznacza pewien zakres czynności, które zmierzają do zakończenia przez spółkę działalności i wykreślenia jej z rejestru KRS. Czynności te są niezwykle istotne, dlatego ważne jest, aby przy podjęciu się likwidacji zachować odpowiednią kolejność. W tym celu powstał niniejszy artykuł, aby nieco zobrazować ten proces i ułatwić ewentualne działania zmierzające do rozwiązania podmiotu.

Kiedy można rozwiązać spółkę z o.o.? – otwarcie likwidacji

Aby rozwiązać spółkę z o.o. muszą zaistnieć określone okoliczności, wskazane w Kodeksie spółek handlowych jako przyczyny rozwiązania spółki. Przyczynami takimi są:

1) Przyczyny przewidziane w umowie spółki.

Już na etapie zawiązywania spółki, czy nawet w trakcie jej trwania, wspólnicy mogą wskazać w umowie spółki określone okoliczności, które w momencie zaistnienia będą stanowiły przesłankę rozwiązania spółki. Taką okolicznością może być np.: upływ czasu na jaki została zawarta spółka lub realizacja konkretnego przedsięwzięcia.

2) Uchwała wspólników o rozwiązaniu spółki.

Wspólnicy mogą w każdym czasie podjąć uchwałę o rozwiązaniu spółki. Uchwała taka wymaga zaprotokołowania w formie aktu notarialnego, a w przypadku spółki, której umowa została zawarta przy wykorzystaniu wzorca umowy, wystarczy, aby uchwała opatrzona została przez wszystkich wspólników kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym albo podpisem osobistym.

3) Ogłoszenie upadłości spółki

Z momentem ogłoszenia postanowienia o upadłości spółki w rozumieniu przepisów prawa upadłościowego spółka ulega rozwiązaniu.

4) Inne przyczyny przewidziane prawem.

Rozwiązanie spółki ma miejsce w wyniku sytuacji szczególnej, przewidzianej przez przepisy prawa.

UWAGA!

Jeśli w spółce zaistniała przesłanka uzasadniajaca jej rozwiązanie – taka spółka wchodzi w stan likwidacji. Otwarcie likwidacji następuje z dniem wystąpienia jednej z wyżej wymienionych przyczyn.

Etapy likwidacji – krok po kroku

1. Ustanowienie likwidatorów

W procesie likwidacji spółki z o.o. niezwykle istotna jest rola likwidatora. Może on zostać ustanowiony w umowie spółki, w uchwale wspólników lub w orzeczeniu sądowym – w przypadku, gdy o rozwiązaniu spółki orzeka sąd. Jeżeli likwidator nie został ustanowiony w żadnym z powyższych sposobów, to zastosowanie mają zasady ogólnie, zgodnie z art. 276 § 1 k.s.h. Na podstawie wskazanego przepisu, jeżeli umowa spółki lub uchwała wspólników nie stanowi inaczej, likwidatorami spółki są członkowie zarządu. Likwidatorzy mogą sprawować swoją funkcję na przykład na podstawie powołania lub umowy o pracę czy umowy zlecenia – zarówno odpłatnie jak i nieodpłatnie.

2. Zgłoszenie likwidacji do Sądu Rejestrowego.

Pierwszą czynnością jakiej powinien się podjąć likwidator lub likwidatorzy jest zgłoszenie  do Sądu Rejestrowego:

3. Wezwanie wierzycieli spółki.

Kolejnym krokiem jest ogłoszenie otwarcia likwidacji w Monitorze Sądowym i Gospodarczym przez likwidatorów. W ogłoszeniu tym należy wezwać wszystkich wierzycieli spółki do zgłoszenia ich wierzytelności w terminie trzech miesięcy od dnia publikacji ogłoszenia.

4. Czynności likwidacyjne.

Stosownie do treści przepisu art. 282 § 1 k.s.h. likwidatorzy powinni zakończyć interesy bieżące spółki, ściągnąć wierzytelności, wypełnić zobowiązania i upłynnić majątek spółki. Nowe interesy mogą wszczynać tylko wówczas, gdy to jest potrzebne do ukończenia spraw w toku. Nieruchomości mogą być zbywane w drodze publicznej licytacji, a z wolnej ręki - jedynie na mocy uchwały wspólników i po cenie nie niższej od uchwalonej przez wspólników. Z ww. przepisu wynika, że likwidatorzy powinni zakończyć interesy bieżące spółki, ściągnąć wierzytelności, wypełnić zobowiązania i upłynnić majątek likwidowanej spółki. Do obowiązków likwidatorów należy również sporządzenie bilansu likwidacyjnego - powinni sporządzić go w terminie 15 dni od dnia otwarcia likwidacji.

Czas trwania likwidacji: likwidacja trwa aż do wykonania wszystkich czynności likwidacyjnych. Podział między wspólników majątku pozostałego po zaspokojeniu lub zabezpieczeniu wierzycieli nie może nastąpić przed upływem sześciu miesięcy od daty ogłoszenia o otwarciu likwidacji i wezwaniu wierzycieli.

5. Zgłoszenie zakończenia postępowania likwidacyjnego.

Po zatwierdzeniu przez zgromadzenie wspólników sprawozdania finansowego na dzień poprzedzający podział między wspólników majątku pozostałego po zaspokojeniu lub zabezpieczeniu wierzycieli i po zakończeniu likwidacji, likwidatorzy powinni ogłosić w siedzibie spółki to sprawozdanie i złożyć je sądowi rejestrowemu, z jednoczesnym zgłoszeniem wniosku o wykreślenie spółki z rejestru. Rozwiązanie spółki następuje z chwilą jej wykreślenia z rejestru.

Podsumowanie

Likwidacja spółki jest to proces niezwykle sformalizowany oraz mówiąc kolokwialnie – skomplikowany. Wynika to z celu jakim jest zapewnienie ochrony wszystkim wierzycielom spółki, a także wypełnienie przez nią wszystkich obowiązków publicznoprawnych. W praktyce, często, przy braku rozległych zobowiązań spółki, proces ten będzie miał charakter czysto formalny, przez co nie będzie wiązał się ze znaczną ilością koniecznych do podjęcia działań oraz ewentualnymi zmartwieniami, które często towarzyszą temu procesowi. Aby całkowicie się ich wyzbyć - zalecany jest kontakt z profesjonalistą, który całkowicie przeprowadzi przez proces likwidacji spółki i zapewni bezstresowe zakończenie działalności podmiotu.

Radca prawny Toruń, Marcin Chowaniec - oferuje pomoc prawną w rozwiązywaniu spółek.

Dla większości przedsiębiorców tytułowe zagadnienie nie jest całkowicie obce – jest związane ich działalnością gospodarczą. W większości przypadków, przedsiębiorstwa nie są w stanie obejść się bez wszelkiego rodzaju środków transportu, maszyn, czy urządzeń. Większość tego typu rzeczy stanowi środki trwałe. Amortyzacja to termin odnoszący się do zmniejszania się wartości środków trwałych w określonym czasie, które następuje w skutek ich zużycia. Polski system prawny przewiduje kilka sposobów amortyzacji środków trwałych. W niniejszym artykule skupimy się na jednym – tzw. amortyzacji jednorazowej.

Czym jest amortyzacja jednorazowa?

Amortyzacja jednorazowa polega na jednorazowym odpisie amortyzacyjnym, który zostanie zaksięgowany w miesiącu rozpoczęcia użytkowania środka trwałego. Zatem można „wrzucić w koszty” całą wartość nabytego środka trwałego. Amortyzacja jednorazowa w pewnym sensie przeczy samej idei amortyzacji, jednakże jest bardzo pożądana przez przedsiębiorców. Dzięki niej nie muszą rozkładać w czasie poniesienia kosztu zakup, a mogą zaewidencjonować go w całości nawet w miesiącu nabycia – jeżeli w tym miesiącu wprowadzono do ewidencji środków trwałych.

Z pojęciem jednorazowej amortyzacji możemy mieć do czynienia w trzech kontekstach:

1) jednorazowa amortyzacja środków trwałych o wartości do 10.000 zł;

2) jednorazowa amortyzacja w ramach pomocy de minimis;

3) jednorazowa amortyzacja fabrycznie nowych środków trwałych.

W każdym przypadku zastosowanie jednorazowej amortyzacji wymaga spełnienia pewnych warunków. Poniżej wskazujemy poszczególne z nich.

Jednorazowa amortyzacja środków trwałych o wartości do 10.000 zł

Środki trwałe o wartości 10.000 zł lub niższej, ze względu na swoją niską wartość, mogą zostać zamortyzowane jednorazowo. Odpis amortyzacyjny księgowany jest wówczas w miesiącu przyjęcia środka trwałego do użytkowania. W tym zakresie nie są wymagane żadne inne warunki. Należy pamiętać, że kwota stanowiąca limit (10.000 zł) stanowi kwotę netto w przypadku vatowców lub brutto w przypadku nievatowców.

Jednorazowa amortyzacja w ramach pomocy de minimis

Dla środków trwałych o wartości powyżej 10 000 zł można zastosować jednorazową amortyzację w ramach pomocy de minimis. Dotyczy to:

W tym zakresie wskazać należy, iż małym podatnikiem w 2023 r. jest podatnik, którego wartość przychodu ze sprzedaży (wraz z kwotą należnego podatku od towarów i usług) nie przekroczyła w 2022 r. kwoty 9.654.000 zł.

Dodatkowo trzeba spełnić dwa warunki:

1. amortyzowany środek trwały musi być zaliczany do grupy 3-8 Klasyfikacji Środków Trwałych, z wyłączeniem samochodów osobowych, czyli:

grupa 3 - kotły i maszyny energetyczne,

grupa 4 - maszyny, urządzenia i aparaty ogólnego zastosowania,

grupa 5 - specjalistyczne maszyny, urządzenia i aparaty,

grupa 6 - urządzenia techniczne,

grupa 7 - środki transportu z wyłączeniem samochodów osobowych,

grupa 8 - narzędzia, przyrządy, ruchomości i wyposażenie.

2. łączna wartość odpisu amortyzacyjnego nie może przekraczać 241.000 zł.

Podatnik nie ma obowiązku występowania do organów o zgodę na zastosowanie jednorazowej amortyzacji w ramach pomocy de minimis. Warto jednak w tym zakresie zwrócić się do urzędu skarbowego z wnioskiem o wydanie zaświadczenia, iż ją zastosował oraz w jakiej kwocie. Takie potwierdzenie będzie szczególnie przydatne, jeżeli przedsiębiorca będzie ubiegał się o kolejną pomoc. Jest to związane z limietem pomocy de minimis w ciągu 3 lat wynoszącym 200.000 euro (branża transportowa – 100.000 euro).

Jednorazowa amortyzacja fabrycznie nowych środków trwałych

W roku podatkowym każdy przedsiębiorca może skorzystać z jednorazowej amortyzacji w wysokości do 100 000 zł. Ten sposób wymaga jednak spełnienia szeregu warunków:

grupa 3 - kotły i maszyny energetyczne,

grupa 4 - maszyny, urządzenia i aparaty ogólnego zastosowania,

grupa 5 - specjalistyczne maszyny, urządzenia i aparaty,

grupa 6 - urządzenia techniczne,

grupa 8 - narzędzia, przyrządy, ruchomości i wyposażenie.

Podsumowanie

Zapraszamy do kontaktu w kwestii amortyzacji jednorazowej z naszą kancelarią radców prawnych.

Zapraszamy do kontaktu!
Umów się na konsultację prawą online
Porozmawiaj ze specjalistą
Konsultacje Online
Potrzebujesz więcej informacji? 
Napisz do nas
prawnik@marcinchowaniec.pl
phone-handsetchevron-down