Nowela Kodeksu postępowania cywilnego, o której pisaliśmy w poprzednim artykule, zbliża się wielkimi krokami. Nowelizacja obejmuje szereg istotnych zmian, w tym przepisy, które docelowo mają przyspieszyć procedowanie spraw frankowych. Zgodnie z nowymi rozwiązaniami, przez 5 lat od wejścia ustawy nowelizującej w życie, pozwy w zakresie spraw frankowych, będą rozpatrywane wyłącznie przed sąd, w którego okręgu powód mieszka.

Cel wprowadzanej regulacji

Aktualna sytuacja związana z mnogością spraw frankowych, doprowadziła do znacznego obciążenia Sądu Okręgowego w Warszawie. Z każdym miesiącem przybywa nowych spraw, co doprowadza do sytuacji, w której terminy rozpraw dotyczących kredytu we frankach są wyznaczane – jak podaje portal gazetaprawna.pl - nawet na kwiecień 2025 r. Kumulacja pozwów w Warszawie wynika z faktu, że w stolicy mają siedzibę największe banki. Dotychczasowe regulacje dopuszczały wybór właściwości zgodnie z miejscem zamieszkania powoda, jednak większość powództw była wytaczana zgodnie z siedzibą banku. Razem z wejściem w życie nowelizacji, właściwość dla miejsca zamieszkania konsumenta będzie wyłączna.

Wprowadzane przepisy

Zgodnie z art. 18 § 1 ustawy nowelizacyjnej, w okresie 5 lat od dnia wejścia w życie niniejszego przepisu powództwo konsumenta o roszczenie związane z zawarciem umowy kredytu waloryzowanego, denominowanego lub indeksowanego do waluty innej niż waluta polska, w tym o ustalenie istnienia lub nieistnienia wynikającego z niej stosunku prawnego, o ustalenie bezskuteczności postanowień tej umowy lub o zwrot świadczeń związanych z jej zawarciem, wytacza się wyłącznie przed sąd, w którego okręgu powód ma miejsce zamieszkania. Zatem jest to obligatoryjne – konsument nie będzie już miał prawa na wytoczenie powództwa zgodnie z siedzibą banku.

Innym ciekawym aspektem jest fakt, że nawet jeżeli konsument dokonał przelewu wierzytelności to i tak właściwym sądem będzie sąd miejsca zamieszkania konsumenta – pozew w takim wypadku musi zawierać miejsce zamieszkania konsumenta.

Dwie strony wprowadzanej regulacji

Biorąc na tapetę cel jakim jest przyspieszenie procedowania spraw frankowych – nowelizację trzeba ocenić jak najbardziej pozytywnie. W tle tego faktu pozostają obawy konsumentów - jak przeniesienie tego rodzaju spraw poza Warszawę wpłynie na rozstrzygnięcia? Czy utrwalona praktyka Sądu Okręgowego w Warszawie przełoży się na orzeczenia w innych sądach? Czy może dojść do sytuacji, w której powstaną różne linie orzecznicze. Taka sytuacja znacząco naraziłaby interes konsumentów.

Mimo wszystko, wydaje się, ze takie obawy mogłyby być realne, gdyby projektowane zmiany zostały wprowadzone 3 lata temu. Na dzień dzisiejszy linia orzecznicza w zakresie spraw frankowych została ukształtowana zarówno na szczeblu krajowym, jak i w oparciu o ramy nadane przez wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE. W związku z powyższym, nowelizacja przyspieszy rozpatrywanie spraw frankowych, co jest dobrą wiadomością dla osób zamierzających wytoczyć powództwo w tym zakresie.

22 lutego 2023 r. senat przegłosował poprawki do niezwykle obszernej nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego. Obok zmian w procedurze cywilnej, które zdaniem projektodawcy zmniejszą obciążenie sądów i przyspieszą procedowanie spraw o charakterze cywilnym, nowela zawiera kilka innych rozwiązań, w tym wprowadzenie nowego odrębnego trybu postępowania – postępowania z udziałem konsumentów.

Cel wprowadzenia regulacji

Wprowadzenie omawianych w niniejszym artykule rozwiązań, jest związane z aktualnym ogólnoeuropejskim trendem ustawodawczym, zmierzającym do zapewnienia jak największej ochrony prawnej konsumentom w relacjach z przedsiębiorcami. Dodatkowo, jak podkreśla projektodawca w uzasadnieniu projektu ustawy, wprowadzenie nowego trybu postępowania odrębnego stanowi odpowiedź na oczekiwania środowiska konsumentów w zakresie zwiększenia zakresu ochrony ich praw.

Zakres zastosowania

Zgodnie z ustawą nowelizującą, przepisy działu „postępowanie z udziałem konsumentów” stosuje się w sprawach o roszczenia konsumenta przeciwko przedsiębiorcy oraz o roszczenia przedsiębiorcy przeciwko konsumentowi, o ile konsument ten jest stroną postępowania. Projektodawca doprecyzował również, iż postępowanie z udziałem konsumenta będzie miało zastosowanie, nawet jeżeli dany przedsiębiorca zaprzestał prowadzenia działalności gospodarczej. Zatem nawet jeżeli dany podmiot nie jest już przedsiębiorcą, ale roszczenie będzie dotyczyło stosunku prawnego, w którym występował jako przedsiębiorca, a drugą stroną był konsument – to będzie miał zastosowanie ten rodzaj postępowania.

Właściwość miejscowa

Nowe przepisy przewidują, iż konsument będzie miał prawo wytoczyć powództwo przed sąd właściwy dla miejsca swojego zamieszkania. Co do zasady powództwo wytacza się dla sądu właściwego dla siedziby lub miejsca zamieszkania pozwanego. Możliwość wyboru właściwego sądu przyczyni się do likwidacji barier związanych z koniecznością ponoszenia kosztów prowadzenia sprawy przed sądem znacznie oddalonym od miejsca zamieszkania.

Obowiązki procesowe przedsiębiorcy

Regulacje dotyczące postępowania z udziałem konsumentów, przewidują pewne obowiązki procesowe, które dotyczyć będą tylko jednej strony – przedsiębiorcy – bez względu na to, czy będzie występował jako powód, czy jako pozwany.

Po pierwsze przedsiębiorca ma obowiązek powołać wszystkie twierdzenia i dowody odpowiednio w pozwie albo odpowiedzi na pozew, w zależności od roli procesowej. Twierdzenia i dowody powołane z naruszeniem przedmiotowej regulacji będą podlegać pominięciu, chyba że strona będąca przedsiębiorcą uprawdopodobni, że ich powołanie nie było możliwe, albo że potrzeba ich powołania wynikła później. W takim przypadku dalsze twierdzenia i dowody na ich poparcie powinny być powołane w terminie dwóch tygodni od dnia, w którym ich powołanie stało się możliwe lub wynikła potrzeba ich powołania.

Warto nadmienić, iż regulacja ta jest niezwykle podobna do tej przewidzianej w dziale dotyczącym postępowanie w sprawach gospodarczych.

Drugim obowiązkiem przedsiębiorcy jest podjęcie próby dobrowolnego rozwiązania sporu przed wytoczeniem powództwa. Nowe przepisy wprowadzają sankcję za niedopełnienie tego obowiązku. Jeżeli przedsiębiorca przed wytoczeniem powództwa zaniechał próby dobrowolnego rozwiązania sporu, uchylił się od udziału w niej lub uczestniczył w niej w złej wierze i przez to przyczynił się do zbędnego wytoczenia powództwa lub wadliwego określenia przedmiotu sprawy, niezależnie od wyniku sprawy sąd może obciążyć przedsiębiorcę kosztami procesu w całości lub części, a w uzasadnionych przypadkach podwyższyć je – nawet dwukrotnie.

Kiedy nowe przepisy wejdą w życie?

Ustawa wejdzie w życie po trzech miesiącach od ogłoszenia. Aktualnie po przegłosowaniu poprawek przez Senat, zajmie się nimi Sejm. Warto dodać, że poprawki nie dotyczyły postępowania z udziałem konsumentów. W związku z powyższym możemy się spodziewać, iż omawiane regulacje wejdą w życie właśnie w takiej postaci jeszcze w 2023 r. Jako radca prawny Toruń, cały czas śledzimy zmiany w przepisach.

Umowy kredytowe we frankach w zdecydowanej większości udzielane były na zakup nieruchomości z przeznaczeniem na cel mieszkaniowy. Zbiegiem czasu jednak sytuacja życiowa, kredytobiorców często ulegała zmianom i znaczna część zdecydowała się na zarejestrowanie  swojej działalności gospodarczej właśnie w miejscu zamieszkania. Wobec licznych procesów i coraz bardziej przychylnej linii orzeczniczej sądów odnośnie kredytobiorców frankowych, pojawia się zagadnienie związane z zarejestrowaniem działalności gospodarczej w mieszkaniu, które nabyte zostało ze środków pochodzących z kredytu frankowego. Czy taka okoliczność ma jakiś wpływ na dochodzenie roszczeń z tytułu umowy kredytowej w procesie sądowym?

W argumentacji pozwanych banków podnoszonej w sprawach dotyczących kredytów frankowych, możemy się spotkać z zarzutem, że prowadzenie działalności gospodarczej wyłącza możliwość zastosowania przepisów konsumenckich. Czy tak aby jest naprawdę ? Wszystko zależy od konkretnego stanu faktycznego, który w każdym przypadku należałoby analizować indywidualnie. Dla przykładu i zobrazowania różnych scenariuszy możemy wskazać na dwie sytuacje: Pierwsza, w której kredytobiorca jako przedsiębiorca zaciąga kredyt na cele związane z prowadzoną przez siebie działalnością, oraz druga, gdzie kredytobiorca dokonuje zakupu nieruchomości w celach mieszkaniowych, a następnie rejestruje w niej prowadzoną przez siebie działalność gospodarczą. Kluczową kwestią w obu przypadkach będzie ustalenie czy kredytobiorca posiadał status konsumenta w momencie zawierania umowy. Aby to ustalić, musimy w pierwszej kolejności odnieść się do definicji, określonej w kodeksie cywilnym. I tak zgodnie z brzmieniem art. 22(1) k.c.: „Za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.”

Mając powyższą definicję na względzie pierwsza sytuacja zdaje się być dość oczywista, tj. jeśli kredytobiorca zaciągnął kredyt na sfinansowanie zakupu nieruchomości, która od początku była przeznaczona na cele związane z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą, (np. gabinet kosmetyczny czy lekarski) to wówczas może nie będzie posiadać statusu konsumenta, i nie będzie mógł skutecznie powoływać się na zawarte w umowie klauzule abuzywne, a zatem jego roszczenia wobec banku w postępowaniu przed sądem, zostaną znacznie ograniczone.

Co innego natomiast, gdy mamy do czynienia z sytuacja, gdy kredyt frankowy był zaciągany na zakup nieruchomości mieszkaniowej, a w trakcie trwania umowy, kredytobiorca zarejestrował w niej działalność gospodarczą, wydzielając jednocześnie jedno pomieszczenie do  jej prowadzenia. Wówczas taki Frankowicz nie traci statusu konsumenta i nie zmienia tego fakt, że jest tam prowadzona działalność gospodarcza w określonym pomieszczeniu. Tak więc ewentualne prowadzenie działalności gospodarczej może odbywać się w kredytowanej nieruchomości niejako równolegle z jej przeznaczeniem mieszkalnym, co nie pozbawia kredytobiorcy korzystania z ochrony prawnej przysługującej mu jako konsumentowi. Niniejsze stanowisko znajduje odzwierciedlenie w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 27 sierpnia 2019 r., o sygn. akt I ACz 618/19, wedle którego: „…ewentualne korzystanie z kredytowanej nieruchomości przy prowadzeniu działalności gospodarczej niejako „obok” jej przeznaczenia mieszkalnego, nie pozbawia kredytobiorców prawa poszukiwania ochrony przysługującej im jako konsumentom. Jeżeli bowiem dochodzi do przecięcia się płaszczyzn funkcjonowania kredytobiorcy – jako przedsiębiorcy, ale i jako konsumenta zaspokajającego swoje inne potrzeby życiowe – to ochrona przewidziana m.in. w art. 385(1) k.c. nie zostaje wobec tej osoby uchylona. Pozwany nie ma racji forsując tezę, że prowadzenie działalności gospodarczej w kredytowanej nieruchomości przesądza o bezpośrednim związku umowy kredytu z działalnością gospodarczą.”

Podsumowując, ocena ewentualnych roszczeń przysługujących kredytobiorcy frankowemu  prowadzącemu działalność gospodarczą jest zależna zawsze od konkretnego przypadku i stanu faktycznego. Nabycie jednak nieruchomości finansowanej kredytem frankowym, na cel konsumencki ma o tyle duże znaczenia, że pozwala oprzeć roszczenie kredytobiorcy na postanowieniach kodeksu cywilnego dot. klauzul niedozwolonych, co z kolei daje możliwość wyeliminowania z umowy klauzul przeliczeniowych, które w większości stanowią klauzule niedozwolone.

Na koniec warto też zwrócić uwagę na zmiany w prawach konsumentów, które zaczęły obowiązywać z początkiem 2021 r. W kodeksie cywilny znajduje się nowe uregulowanie, stanowiące o tym, że postanowienia o klauzulach niedozwolonych stosuje się także do osób prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze, które zwarły z przedsiębiorcą umowę,  która bezpośrednio jest związana z ich działalnością gospodarczą, gdy z treści umowy wynika, że nie dotyczy ona zawodowej działalności tych osób. Tutaj jako przykład można by wskazać fryzjerkę, która która zawiera z bankiem umowę kredytu, w celu zakupu nieruchomości, w której będzie prowadziła swój zakład. Umowa taka zostałaby uznana za związaną z jej działalnością gospodarczą, jednakże jej treść nie byłaby powiązana z jej działalnością, tj. ze świadczeniem usług fryzjerskich, co oznaczałoby że będzie mogła zostać objęta ochroną w ramach przepisów o klauzulach niedozwolonych. Niniejsze możliwości, znajdują jednak zastosowanie jedynie do umów zawartych od dnia 1 stycznia 2021 r.

W sytuacji gdy wszelkie polubowne próby odzyskania należności nie powiodły się i podejmujemy decyzję o wystąpieniu z pozwem przeciwko naszemu dłużnikowi, musimy pamiętać o określeniu w pozwie aktualnego miejsca zamieszkania pozwanego. Stosownie do treści art. 126 § 2 pkt 1 KPC pierwsze pismo procesowe w sprawie powinno zawierać oznaczenia miejsca zamieszkania lub siedziby i adresy stron, a w przypadku gdy strona jest przedsiębiorcą wpisanym do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej – adres do korespondencji wpisany do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Wskazanie w pierwszym piśmie procesowym, a w szczególności w pozwie miejsca zamieszkania stron umożliwia komunikację sądu ze stronami, tj. umożliwia doręczenie pozwanemu naszego pozwu, kolejnych pism procesowych oraz wyroku, tak aby mógł on skorzystać ze swojego prawa do obrony i do przedstawienia swojej wersji wydarzeń i argumentów na jej poparcie. Niestety bardzo często jednak stanowi to nie lada problem szczególnie, że dłużnicy potrafią nagle zapadać się pod ziemię. Co istotne, może on występować coraz częściej z uwagi na naszą obecność w Unii Europejskiej, a tym samym wzmożoną migrację ludności. A co jeśli złożymy pozew bez wskazania adresu pozwanego? Lub co prawda określiliśmy ten adres, który gdzieś przypadkiem udało nam się ustalić jednak nasz nieuczciwy dłużnik już dawno tam nie mieszka? W takim wypadku sąd wezwie nas do uzupełnienia przedmiotowego braku pod rygorem zwrotu pozwu lub zawieszenia postępowania.  Każdego z nas, nawet najbardziej przezorną osobę może dotknąć taka niemiła sytuacja dlatego też myślę, iż warto przybliżyć ten temat.

W sytuacji gdy dłużnikiem jest przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą bądź członek zarządu jakiejś spółki, z rozwiązaniem przychodzi Centralna Ewidencja i Informacja Działalności Gospodarczej (CEIDG) oraz Krajowy Rejestr Sądowy (KRS). W myśl art. 133 § 2(1) KPC pisma procesowe lub orzeczenia dla przedsiębiorcy wpisanego do CEIDG doręcza się na adres do doręczeń udostępniony w tej ewidencji, chyba że przedsiębiorca wskazał inny adres do doręczeń. Z kolei jak wynika z art. 133 § 23 KPC, pisma procesowe lub orzeczenia dla osób reprezentujących podmiot wpisany do Krajowego Rejestru Sądowego, likwidatorów, prokurentów, członków organów lub osób uprawnionych do powołania zarządu doręcza się na adres do doręczeń wskazany w art. 19a ust 5-5b i 5d ustawy o KRS. (dane adresowe stanowią załącznik do wpisu/zmiany wpisu w KRS).

Problematyczne może okazać się uzyskanie adresu, gdy naszym dłużnikiem jest osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej i niebędąca wspólnikiem w spółce handlowej. Po wejściu w życie nowelizacji ustawy o ewidencji ludności, co nastąpiło od dnia 1 lipca 2019 roku, Centrum Personalizacji Dokumentów MSWiA nie rozpoznaje wniosków o udostępnienie danych z rejestru PESEL, co skutkuje tym, iż zainteresowani mogą składać te wnioski bezpośrednio do urzędu wybranej gminy. Wprowadzenie przedmiotowej modyfikacji do wspomnianej ustawy daje możliwość uzyskania danych z jednego z dwóch rejestrów, tj. mieszkańców lub PESEL. Wniosek podlega opłacie w wysokości 31 zł i wnioskujący musi wykazać interes prawny, dla którego dane z rejestru mają zostać udostępnione. Pojecie „interesu prawnego” nie zostało zdefiniowane w ustawie o ewidencji ludności dlatego koniecznym staje się odwołanie do poglądów doktryny i orzecznictwa, które stanowią, iż musi on mieć charakter „realny”, tzn. nadawać się do obiektywnego sprawdzenia. Wobec tego do wniosku o udostępnienie danych z wybranego rejestru powinien zostać załączony dokument, który w sposób niebudzący wątpliwości potwierdzałby potrzebę ich uzyskania, np. wezwanie sądowe.

Co jeśli mimo wszystkich podjętych starań nie uda nam się ustalić wymaganego i aktualnego adresu pozwanego? W omawianym przypadku wniesienia pozwu, sąd w pierwszej kolejności  wyśle pismo drogą pocztową. Wówczas jeśli pozwany, mimo podwójnej awizacji nie odbierze korespondencji, sąd nie uzna jej za doręczoną, gdyż zgodnie z art. 139(1) KPC, sąd prześle powodowi odpis pisma i zobowiąże go do doręczenia pisma pozwanemu za pośrednictwem komornika w terminie 2 miesięcy. W przypadku ustalenia przez komornika, że adresat nie zamieszkuje pod podanym adresem, lub niemożliwości potwierdzenia jego zamieszkania, komornik zwróci pismo powodowi, z zawartą informacją, że nie może go doręczyć, bo adresat nie zamieszkuje pod wskazanym adresem. W takich okolicznościach wnioskodawca może złożyć do komornika wniosek o podjęcie czynności, o których mowa, w art. 3 ust. 4 pkt 1 ustawy o komornikach sądowych – to jest zlecenie czynności mających na celu ustalenie miejsca aktualnego zamieszkania uczestnika. W skrajnych przypadkach może się okazać, że i to nie przyniesie jednak pożądanego skutku. Wówczas ostatnią deską ratunku będzie wystąpienie do sądu z wnioskiem o ustanowienia kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu. Kurator będzie reprezentował pozwanego, a więc działał za niego w sprawie i odbierał jego korespondencję.

Wielokrotnie pracownicy pod wpływem zdenerwowania, stresu, groźby podpisują pewne dokumenty m.in. rozwiązują umowy. Wówczas powstaje pytanie, czy możliwe jest uchylenie skutków takiego oświadczenia woli pracownika?

Aby uzyskać wiedzę na temat wad oświadczenia woli należy sięgnąć po kodeks cywilny. Według art. 82-87 wyżej wymienionej ustawy- nieważne jest oświadczenie woli złożone przez osobę, która nie miała możliwości świadomego i swobodnego podjęcia decyzji i wyrażenia woli oraz dla pozoru. W przypadku błędu, podstępu lub groźby bezprawnej przepisy dają możliwość uchylenia się od skutków takiego oświadczenia. Zgodnie z art. 88 k.c. uchylenie się̨ od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego innej osobie pod wpływem groźby lub błędu, następuje poprzez oświadczenie złożone tej osobie na piśmie. Brak świadomości lub swobody w powzięciu decyzji to przede wszystkim brak zdawania sobie sprawy z własnego postępowania. Dotyczy w szczególności choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego, chociażby nawet przemijającego, zaburzenia czynności psychicznych. Nierzadko zdarza się tak, że pracownik pod wpływem zdenerwowania, bądź stresu podpisuje rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Czy jest to zatem wada oświadczenia woli? Sąd wielokrotnie rozważał kwestie uchylenia skutków oświadczeń woli pracowników ze względu na brak świadomości lub swobody podjęcia decyzji. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 5 grudnia 2002 r. o sygnaturze I PKN 582/01 „ze zdenerwowania pracownicy w chwili składania przez nią oświadczenia woli o rozwiązaniu umowy o pracę na mocy porozumienia stron nie można wywodzić braku możliwości świadomego i swobodnego podjęcia takiej decyzji”. Sąd podkreślił również, że wypowiedzenie umowy o pracę jest zgodną z prawem czynnością prawną, które może wywołać zdenerwowanie pracownika, lecz jego reakcja na nie zależy od predyspozycji osobniczych pracownika. Ponadto, ważne w ustaleniu świadomości pracownika jest nie tylko opinia biegłego, ale również dowód z zeznań świadków. Dzięki nim sąd określi stan emocjonalny i psychiczny pracownika.

Kolejną z wad oświadczenia woli jest błąd. Przez błąd rozumie się niezgodność między obiektywną rzeczywistością, a jej odbiciem w świadomości człowieka. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 2002 r. sygn. I PKN 156/01 „Błąd polega nie tylko na mylnym wyobrażeniu o treści złożonego oświadczenia woli (niezgodności między prawidłowo powziętą wolą a wadliwym jej oświadczeniem), ale także na mylnym wyobrażeniu o istniejącym stanie rzeczy.”. Wyrok ten dotyczył pracownicy, która nie wiedząc, że jest w ciąży złożyła „wniosek” o rozwiązaniu umowy za porozumieniem stron. Sąd wówczas orzekł, że pracownica, która nie wiedząc, że jest w ciąży, może się uchylić od skutków tego oświadczenia niezależnie od tego, czy błąd został wywołany przez pracodawcę, czy wiedział on o błędzie lub mógł go z łatwością zauważyć.

Następną z wad oświadczeń woli jest groźba. Przez groźbę rozumie się zapowiedź wyrządzenia komuś jakiegoś zła, w razie gdyby nie dokonał on żądanej czynności prawnej. Zgodnie z orzecznictwem, groźba bezprawna w rozumieniu art. 87 k.c. oznacza zagrożenie podjęcia działania niezgodnego z prawem lub zasadami współżycia społecznego (użycie bezprawnego środka) lub zagrożenie podjęcia działania zgodnego z prawem, ale zmierzającego do osiągnięcia celu niezgodnego z prawem lub zasadami współżycia społecznego (zmierzanie do bezprawnego celu). W orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 2 listopada 2015 r. (III APa 26/15), sąd podkreślił, że „nie może być uznane za groźbę karalną takie działanie pracodawcy, którym zmierza on do wykorzystania negatywnego dla pracownika, ale jednak legalnego środka dyscyplinarnego, jakim jest zwolnienie pracownika bez wypowiedzenia z winy pracownika (art. 52 k.p.)".

Warto pamiętać, że zgodnie z art. 88 § 2 kodeksu cywilnego „Uprawnienie do uchylenia się wygasa: w razie błędu - z upływem roku od jego wykrycia, a w razie groźby - z upływem roku od chwili, kiedy stan obawy ustał.”. Po upływie tego terminu, uchylenie się od złożonego przez pracownika oświadczenia będzie nieskuteczne.

Klauzule abuzywne występujące w umowach bankowych nie muszą dotyczyć tylko kredytów we frankach, lecz również, coraz częściej spotyka się je także w kredytach udzielonych w polskiej walucie. Powszechnym jest fakt, iż banki od wielu lat nadużywają zaufania publicznego i notorycznie łamią prawo. Potwierdzeniem tego jest prowadzona przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów lista klauzul abuzywnych, która zawiera już ponad 450 pozycji odnoszących się do usług bankowych. Społeczeństwo staję się jednak coraz bardziej świadome i coraz częściej dochodzi swoich racji przed organami wymiaru sprawiedliwości. Od dobrych już kilku lat można zaobserwować lawinowy wzrost liczby pozwów tak zwanych „Frankowiczów”, którzy zaskarżają klauzule abuzywne w umowach kredytowych we frankach. Nie należy jednak zapominać, iż niedozwolone zapisy umowne mogą się także znajdować w innych usługach oferowanych przez bank, także w kredytach złotówkowych.

Do momentu, gdy kurs franka był niski, żaden posiadacz kredytu nie zastanawiał się nad abuzywnością zapisów jego umowy kredytowej. Dopiero, gdy raty zaczęły rosnąć w zatrważającym tempie, „szczęśliwi posiadacze” przedmiotowych zobowiązań zaczęli weryfikować postanowienia zawartych umów korzystając z pomocy profesjonalistów. Czy obecna sytuacja związana z szalejąca inflacją i niekończącym się wzrostem stóp procentowych doprowadzi do podobnych scenariuszy  kreując nową grupę społeczną „Złotówkowiczów”?

Powoli chyba staje się to faktem, gdyż coraz częściej posiadacze kredytów w polskiej walucie pozywają banki i co istotne wygrywają sprawy sądowe. Czy to oznacza, że banki nie potrafią już działać w sposób uczciwy? Niestety prawda jest taka, że z pewnością potrafią i powinny to robić, jednak zwyczajnie tego nie chcą, gdyż zawieranie nieuczciwych umów jest dla nich po prostu opłacalne. W skali udzielonych kredytów i korzyści z tego płynących, banki świadomie mogą działać wbrew prawu, gdyż konsumenci dochodzący swoich praw przed sądem stanowią jedynie mały procent, który nawet po uwzględnieniu ich roszczeń jest kroplą w morzu zysków osiąganych przez banki z tego tytułu. Co więcej lobby bankowe jest niezwykle silnie wspierane przez różnego rodzaju państwowe instytucje, co znajduje potwierdzenie w m.in. niedawno wydanych odpowiedziach Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego oraz Narodowego Banku Polskiego na pytania Izby Cywilnej Sądu Najwyższego w sprawie frankowiczów. Przedmiotowe instytucje stwierdzają wprost, iż udzielana konsumentom ochrona może zagrażać stabilności całego sektora bankowego, czego wyrazem jest przekładanie interesu bankierów nad interes społeczny.

W większości umów kredytowych udzielonych w złotówkach kwestie zmiany oprocentowania nie powinny budzić zastrzeżeń, lecz jednak w niektórych przypadkach można spotkać się z mechanizmami, które można uznać za abuzywne. Dla przykładu można czasami spotkać bardzo niejasny warunek, dotyczący zmiany stopy bazowej przez bank, w sytuacji gdy zmieni się co najmniej jeden z wymienionych w umowie czynników (np. jedna ze stóp banku centralnego, WIBOR czy składka na BFG). Brak szczegółowości przedmiotowego warunku może prowadzić do wyjątkowo uprzywilejowanej względem konsumenta pozycji banku, w konsekwencji mieć charakter abuzywny. Obowiązkiem banku, podobnie jak każdego innego przedsiębiorcy, jest uświadomienie klienta, będącego konsumentem w zakresie skutków ekonomicznych zawarcia każdej umowy. Należy uznać, iż zdecydowanie niewystarczającym jest podpisywane przez kredytobiorców złotówkowych oświadczenie, że z umową wiąże się jakieś bliżej nieokreślone ryzyko zmiany stopy procentowej, tak samo jak niedostateczne były oświadczenia podpisywane przez frankowiczów o tym, że zostali poinformowani o ryzyku walutowym. Aby spełnić wymóg prawidłowego poinformowania i uświadomienia konsumenta o wiążącym się z kredytem ryzykiem zmiany stopy procentowej, bank powinien przedstawić oraz omówić z kredytobiorcą wykres historycznego oprocentowania, obejmujący wiele lat wstecz, a następnie przygotować dla klienta symulację spłaty jego kredytu wraz z jej omówieniem, przyjmując nawet skrajnie niekorzystne wartości oprocentowania. Przedmiotowa symulacją powinna odzwierciedlać tą samą kwotę kapitału co w kredycie, o który stara się klient, ponieważ tylko wtedy skutki zmiany stopy procentowej zostaną w odpowiedni sposób unaocznione. Co więcej, bank zobligowany jest poinformować konsumenta w sposób dla niego zrozumiały o nieograniczonym ryzyku związanym z oprocentowaniem, które może mieć konsekwencje w postaci znacznie wyższych rat kredytu, które będą go obciążać w przyszłości.

Z pewnością nie będzie łatwo dochodzić unieważnienia zawartych umów kredytowych w złotówkach, jednak wielu przypadkach banki nie spełniały swoich obowiązków w wymagany sposób, będąc bardzo dalekie od informowania kredytobiorców o skali ryzyka w opisany wyżej sposób, co daje podstawy do wykazania abuzywności i w konsekwencji uzyskania pomyślnego rozstrzygnięcia sprawy przed sądem.

Leasing operacyjny jest aktualnie niezwykle popularną formą finansowania składników majątku niezbędnych do prowadzenia działalności gospodarczej, a w szczególności samochodów. Dzięki leasingowi, przedsiębiorcy mogą uniknąć dużego, jednorazowego wydatku, przy czym finalnie i tak nabyć prawo własności do wskazanego składnika majątkowego, dzięki prawu wykupu, zawartym w umowie leasingu. Z różnych powodów, zdarzają się sytuację, że przedsiębiorcy podejmują decyzję o rezygnacji z leasingu. Motywowane to może być różnymi względami, np. utratą płynności finansowej lub chęcią nabycia na własność przedmiotu leasingu. W takich sytuacjach korzystający może odpowiednio dokonać cesji umowy lub rozwiązać umowę oraz wykupić przedmiot leasingu. Są to najpopularniejsze i stosunkowo najkorzystniejsze sposoby rezygnacji z leasingu. Istotnym pytaniem w tym zakresie jest: co w takiej sytuacji z zaksięgowanymi kosztami oraz odliczonym podatkiem VAT? Pomijając aspekty gospodarcze opłacalności tego rodzaju rozwiązań, w niniejszym artykule przybliżmy skutki prawnopodatkowe dokonania takich czynności.

Przedterminowe wykupienie przedmiotu leasingu

Tak jak zostało wskazane powyżej, zdarzają się sytuacje, w których korzystający wykupuje przedmiot leasingu przed upływem terminu, na który została zawarta umowa i przed upływem minimalnego okresu leasingowania przewidzianego dla konkretnego przedmiotu leasingu. Zasadniczo możliwość wypowiedzenia umowy leasingu przysługuje obu jej stronom, jednak jest to kwestia indywidualna i zależna od warunków zawartej umowy.

Skutki na gruncie PIT

Wskazać należy, iż wcześniejsze rozwiązanie umowy leasingu operacyjnego nie wywołuje skutków podatkowych na gruncie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Podatnik nie musi wyksięgowywać kosztów, które ujął uprzednio oraz nie ma obowiązku korygowania swoich dochodów. W tym zakresie ma zastosowanie zasada kwalifikowania wydatków do kosztów uzyskania przychodu, określona w art. 22 ust. 1 ustawy o PIT, zgodnie z którą kosztami uzyskania przychodów są wszelkie racjonalne i gospodarczo uzasadnione wydatki związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, których celem jest osiągnięcie przychodów, zabezpieczenie lub zachowanie źródła przychodów. Takie rozumienie omawianego zagadnienia wynika m. in. z interpretacji indywidualnej Dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy z 10 czerwca 2014 roku, ITPB1/415-352/14/WM.

Skutki na gruncie VAT

W praktyce organów wskazuje się również, iż wcześniejsze rozwiązanie umowy leasingu nie powoduje konieczności korygowania dokonanych odliczeń kwot podatku naliczonego od opłat leasingowych za okresy rozliczeniowe, w przypadku gdy samochód służył prowadzonej działalności gospodarczej. Stanowisko to potwierdzone zostało przez Dyrektora Krajowej Izby Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 16 czerwca 2020 roku, 0111-KDIB3-1.4012.241.2020.2.ICZ. W związku z czym należy wskazać, iż rozwiązanie umowy leasingu nie wywołuje negatywnych skutków również na gruncie VAT.

Cesja umowy leasingu

W aktualnych warunkach gospodarczych, cesja leasingu może okazać się coraz popularniejsza. Ma na to wpływ fakt, iż jest najbardziej korzystnym finansowo sposobem rezygnacji z umowy leasingu – w ewentualnej sytuacji, kiedy przedsiębiorca nie jest w stanie ponosić comiesięcznego ciężaru rat leasingowych ze względu na utratę płynności finansowej.

Skutki na gruncie PIT

W tym zakresie również zastosowanie będzie miała zasada kwalifikowania wydatków do kosztów uzyskania przychodu określona w art. 22 ust. 1 ustawy o PIT, zgodnie z którą kosztami uzyskania przychodów są wszelkie racjonalne i gospodarczo uzasadnione wydatki związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, których celem jest osiągnięcie przychodów, zabezpieczenie lub zachowanie źródła przychodów. Sytuacji tej nie może zmienić zaistniałe w późniejszym czasie zdarzenie skutkujące wcześniejszym rozwiązaniem umowy leasingu. Wydatki poniesione przez leasingobiorcę w okresie, w którym używał przedmiotu leasingu, były dokonane w celu uzyskania przychodów i nie podlegają wyłączeniu określonemu w art. 23 ustawy. Wcześniej poniesione wydatki spełniają przesłanki przewidziane ustawie i nadal stanowić będą koszt uzyskania przychodów. Tym samym podatnik, który dokonuje scedowania przedmiotu leasingu, nie ma obowiązku korygowania kosztów uzyskania przychodów z tytułu opłat leasingowych o dotychczas poniesione.

Skutki na gruncie VAT

Tutaj sytuacja również jest analogiczna - podatnik dokonujący cesji leasingu nie musi robić korekty wcześniej odliczonego podatku VAT. Podatek wcześniej odliczony od rat leasingowych był bowiem związany z opodatkowaną działalnością podatnika. Taka forma zakończenia umowy leasingu operacyjnego nie wpływa więc w żaden sposób na prawo do odliczenia podatku naliczonego. Wskazać należy, iż sama cesja (o ile będzie odpłatna) będzie podlegała podatkowi VAT zgodnie z art. 8 ust. 1 pkt 1 ustawy o podatku od towarów i usług. W świetle powyższych regulacji cesję umowy leasingu należy kwalifikować jako świadczenie usług, a stawka podatku będzie wynosiła 23%.

Podsumowanie

Odpowiadając na zadane na samym początku pytanie, należy wskazać, iż o ile rezygnacja z leasingu, co do zasady nie będzie opłacalna z gospodarczego punktu widzenia, to nie niesie za sobą żadnych negatywnych konsekwencji w zakresie podatku dochodowego oraz podatku od towarów i usług. Dzięki czemu, podjęcie się cesji czy rozwiązania umowy leasingu, nie będzie problematyczne, przynajmniej z punktu widzenia prawa podatkowego. 

Jeżeli potrzebujesz pomocy, to jako Radca Prawny Toruń, zapraszamy do kontaktu.

Leasing, jako forma finansowania samochodu niesie ze sobą wiele istotnych korzyści. Można wymienić m. in. korzyści podatkowe (generowanie stosunkowo wysokich kosztów uzyskania przychodu oraz możliwość odliczania VAT od rat leasingowych) oraz korzyści gospodarcze (brak konieczności ponoszenia jednorazowo ciężaru zapłaty za auto). Do końca 2021 r. leasing był niezwykle korzystny nie tylko z powyższych względów, ale również dlatego, iż po zakończonym okresie finansowania, przedsiębiorca mógł wykupić samochód na cele prywatne, a następnie zbyć go, po upływie 6 miesięcy, w drodze umowy kupna-sprzedaży, nie płacąc przy tym podatku dochodowego. Niestety czasy te się skończyły wraz z 1 stycznia 2022 r. i z wprowadzeniem rewolucyjnych zmian zawartych w Polskim Ładzie.

Ile podatku zapłacę?

Zgodnie z nowo dodanym art. 10 ust. 2 pkt. 4 ustawy o PIT sprzedaż samochodu wykupionego z leasingu będzie podlegała opodatkowaniu przez 6 lat od pierwszego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym samochód został wykupiony. W tym czasie przychód ze sprzedaży będzie podlegał opodatkowaniu jako przychód z działalności gospodarczej. W związku z powyższym przedsiębiorcy będący na podatku liniowym będą musieli „podzielić się” z urzędem skarbowym kwotą w wysokości 19% uzyskanej zapłaty. Dodatkowo przychód ten zwiększy składkę zdrowotną (w przypadku liniowców - 4,9% uzyskanej zapłaty). Wprawdzie po upływie ww. terminu 6 lat, sprzedaż taka nie będzie podlegała opodatkowaniu, jednakże okres ten jest niezwykle długi w kontekście realiów rynku samochodowego – oczekiwanie 6 lat na sprzedaż auta może okazać się mniej opłacalna, niż zapłata podatku.

Jak uniknąć zapłaty podatku?

Sposobem na uniknięcie podatku jest przekazanie samochodu w formie darowizny. Jeśli obdarowanym jest osoba z zerowej grupy podatkowej, czyli członek najbliższej rodziny, to niezależnie od wartości rynkowej samochodu, sprzedaż zwalnia się z podatku od spadków i darowizn. Pozostaje tylko kwestia – co zmienia fakt przekazania samochodu w darowiźnie? Sprzedaż pojazdu przez obdarowanego jest rozpatrywana jako bezpośredni przychód tej osoby. W związku z powyższym, nie stanowi przychodu dla darczyńcy, pomimo że sprzedaż ma miejsce przed upływem 6 lat od momentu wycofania pojazdu z działalności. Dyspozycja zawarta w art. 10 ust. 2 pkt. 4 ustawy o PIT nie będzie dotyczyła omawianej transakcji, dzięki czemu unikniemy konieczności zapłaty podatku – a przynajmniej w teorii.

Sprawdź, jakie są obowiązki podatkowe przy zakupie używanego samochodu.

Kwestia unikania opodatkowania

Omawiane powyżej rozwiązanie brzmi niezwykle pięknie. Można by pomyśleć, że wreszcie ktoś mądry znalazł sposób na to jak przechytrzyć skarbówkę. Niestety nie jest tak do końca. W zakresie tego, czy taka darowizna poskutkuje brakiem podatku, kluczowa będzie interpretacja organów. Zgodnie z art. 119a Ordynacji podatkowej  czynność nie skutkuje osiągnięciem korzyści podatkowej, jeżeli osiągnięcie tej korzyści, sprzecznej w danych okolicznościach z przedmiotem lub celem ustawy podatkowej lub jej przepisu, było głównym lub jednym z głównych celów jej dokonania, a sposób działania był sztuczny. Jest to tzw. klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania, zgodnie z którą - lekko upraszczając - jeżeli organy uznają, iż darowizna została dokona jedynie w celu uniknięcia podatku, to mogą uznać, iż podatek i tak wystąpi.

Podsumowanie

Oceniając omawiane zmiany jednoznacznie należy stwierdzić, iż są na niekorzyść podatników. Niby można sprzedać – ale po upływie 6 lat. Niby można wcześniej – ale nie wiadomo jak zareaguje skarbówka. Nie jest to zbyt komfortowa sytuacja dla przedsiębiorców, których okres finansowania dobiega końca. Osobom takim rekomendujemy kontakt z profesjonalistą oraz dokładną analizę wszelkich możliwych rozwiązań, gdyż każda sytuacja może być inna, a kategoryzowanie wszystkich podmiotów w podobnej sytuacji może tylko ograniczyć wachlarz możliwości.

Przeczytaj również sprzedaż samochodu osobowego po leasingu a VAT.

W trwającej „wojnie” pomiędzy bankami i Frankowiczami, coraz częściej możemy się spotkać ze stosowaniem przez banki groźby, bądź dochodzenia wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, w sytuacji unieważnienia umowy frankowej. Czy takie działania banków znajdują jakieś oparcie w prawie? Czy Frankowicze powinni się tego obawiać ? Przyjrzyjmy się bliżej temu zagadnieniu.

Skutkiem jaki wiąże się z unieważnieniem umowy kredytu we frankach jest uznanie, że umowa taka nie obowiązywała od samego momentu jej zawarcia, co oznacza, że każda ze stron jest zobowiązana do zwrotu uzyskanych wzajemnie świadczeń. Przedstawiając to bardziej obrazowo, możemy podać przykład, gdzie bank udzielił kredytu frankowego na kwotę 200 tysięcy. Kredytobiorca zaś wpłacił na rzecz banku już 300 tysięcy zł, wobec czego jego roszczenie do banku, w przypadku unieważnienia umowy wynosi 100 tysięcy zł. W odwrotnej sytuacji, gdyby kredyt udzielony został na kwotę 300 tysięcy złotych, a kredytobiorca spłaciłby do czasu unieważnienia umowy kwotę 200 tysięcy złotych, to w takiej sytuacji musiałby zwrócić bankowi jeszcze otrzymane pierwotnie 100 tysięcy zł.

Mając zatem powyższe na względzie, odpowiedzmy sobie na pytanie czy bank posiada w ogóle uprawnienie do żądania wynagrodzenia za korzystanie z udzielonego kredytu ? W sytuacji jeśli dochodzi do unieważnienia umowy zdaję się to być roszczenie niezasadne. Banki z dużym przekonaniem stoją na stanowisku, że takowe roszczenie będzie im przysługiwać, jednak nigdy nie wskazują podstawy prawnej na podstawie której miałoby to nastąpić. Niniejsze wynika z tego, że w polskim prawie brak jest przepisów, które pozwalałyby na dochodzenie wynagrodzenia od nienależnego świadczenia, co znalazło swoje odzwierciedlenie w wyroku Sądu Okręgowego w Białymstoku z dnia 20 lutego 2020 r., o sygn akt: I ACa 635/19: „Wreszcie nie sposób w tym zakresie pominąć stanowiska, że brak jest podstaw do tego, by kredytobiorca w ramach rozliczenia nieważnej umowy na podstawie przepisów o nienależnym świadczeniu „płacił za korzystanie z pieniędzy”. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż to był o jeden z procesów pilotażowych, gdzie celem banku było przetestowanie skuteczności nowego planu działania, polegającego  odstraszeniu innych frankowiczów zastanawiających się nad pozwaniem banku. Na szczęście plan się nie powiódł, a przytoczony wyrok może być początkiem powstawania korzystnej dla frankowiczów linii orzeczniczej, wedle której banki nie będę mogły żądać jakiegokolwiek wynagrodzenia za korzystanie z udostępnionego kapitału w przypadku unieważnienia przez sąd umowy kredytu we frankach.

Co istotne, roszczenia banków o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału nie mają podstaw nie tylko w prawie polskim lecz także unijnym. Żądanie wynagrodzenia za korzystanie z kapitału jest niezgodne z Dyrektywą 93/13, która stoi na straży praw konsumenckich. Zgodnie z jej treścią, w sytuacji ustalenia nieważności poszczególnych postanowień umowy to przedsiębiorca, który je wprowadził ma ponieść negatywne konsekwencje ich stosowania, co ma na celu zmuszenie przedsiębiorców do zaprzestania stosowania we wzorcach umownych tego typu praktyk. Wspomniane negatywne konsekwencje w sprawach frankowych, oznaczają unieważnienie lub odfrankowienie umowy wyrażonej w franku szwajcarskim. Wedle prawa unijnego, sankcja, która spotyka bank za stosowanie postanowień abuzywnych musi mieć charakter dotkliwy i długofalowy, wobec czego wszelkie żądania banków o dodatkowe opłaty należy uznać za sprzeczne z Dyrektywą 93/13.

Warto też nadmienić, iż również w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Rzecznika Finansowego żądanie przez bank wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, po unieważnieniu kredytu frankowego, narusza cele Dyrektywy 93/13 i wynikającej z niej ochrony konsumenta, a także nie znajduje oparcia w polskich przepisach.

Jak powszechnie wiadomo, jazda samochodem pod wpływem narkotyków jest zabroniona. Co ciekawe jeden na stu kierowców w Polsce przyznał się do prowadzenia pojazdów pod ich wpływem, w ciągu ostatniego roku. Prowadzenie pojazdów mechanicznych pod wpływem takich substancji jest traktowane podobnie jak prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu i w zależności od stężenia narkotyku w organizmie kierowcy, może zostać zakwalifikowane jako wykroczenie, bądź przestępstwo. Kiedy zatem będzie wykroczeniem, a kiedy przestępstwem? W przypadku wykroczenia karalne jest prowadzenie pojazdu po użyciu środków podobnie działających do alkoholu, natomiast w przypadku przestępstwa, karalne jest prowadzenie pod wpływem środka odurzającego.

Spróbujmy zatem zdefiniować obydwa pojęcia. Środkami podobnie działającymi do alkoholu, wedle rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie wykazu środków podobnie działających do alkoholu są opioidy (np. morfina, heroina), amfetamina i jej analogi, kokaina, tetrahydrokannabinole (THC, marihuana) oraz benzodiazepiny (np. leki uspokajające, nasenne, przeciwlękowe). Z kolei szczegółowa definicja środków odurzających znajduje się w art. 4 pkt. 26 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, wedle której są to mi.in. substancje pochodzenia naturalnego lub syntetycznego, w formie czystej lub w formie preparatu, działające na ośrodkowy układ nerwowy. Mając na względzie powyższe definicje, narkotyki z pewnością będą się kwalifikować pod każdą z nich. Co warto wiedzieć, narkotyki utrzymują się w organizmie człowieka znacznie dłużej niż spożyty alkohol. Przyjmuje się, że testy stosowane  podczas kontroli przez policję dają możliwość wykrycia w organizmie marihuany nawet po kilkunastu dniach od jej zażycia, natomiast w przypadku tzw. twardych narkotyków, jak np. kokaina, mogą być wykryte przez kilka dni od ich zażycia.

Niestety brak jest definicji kodeksowej, jak w przypadku alkoholu, która pozwalałaby określić, różnicę pomiędzy „jazdą w stanie po użyciu narkotyków” (odpowiedzialność za wykroczenie) oraz „jazdą pod wpływem narkotyków” (odpowiedzialność za przestępstwo). Kluczowe znaczenie dla określenia odpowiedzialności będzie miało stężenie narkotyku w organizmie i jego wpływ na układ nerwowy, co zostanie ocenione przez wykwalifikowanych w tym zakresie biegłych. Sąd rozpoznający sprawę każdorazowo będzie musiał ustalić, za pośrednictwem biegłego specjalisty z zakresu toksykologii, czy środek ten miał realny wpływ na sprawność psychomotoryczną kierującego pojazdem, co następuje w oparciu o wyniki badań toksykologicznych krwi, które pozwolą ustalić stężenie narkotyków w organizmie. Określona wartość będzie mieć znaczenie w kontekście ustalenia, czy kierujący znajdował się w stanie po użyciu narkotyków (odpowiedzialność za wykroczenie), czy w stanie pod wpływem narkotyków (odpowiedzialność za przestępstwo). Pomocne w ustaleniach będą także późniejsze zeznania funkcjonariuszy, będących świadkami zdarzenia, którzy mogli mogli zaobserwować pewne objawy u kierującego, takie jak np. zaburzenie motoryczne, euforia, powiększone źrenice czy senność. Co grozi za posiadanie narkotyków?

Karalność przy jeździe po narkotykach jest tożsama z tą, która jest przewidziana za jazdę po alkoholu, gdyż regulują ją te same przepisy, tj:

Oczywiście podobnie jak w przypadku alkoholu sąd stosuje środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, czy nakłada obowiązek zapłaty świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Co jest jednak najistotniejsze to fakt, iż kierujący może ponosić wyłącznie odpowiedzialność za umyślną jazdę po narkotykach, co oznacza, że ma on zamiar popełnienia wykroczenia lub przestępstwa, tj. chce prowadzić pojazd po narkotykach, albo przewidując, że spożyte narkotyki nie zdążyły się jeszcze uwolnić z jego organizmu, godzi się na prowadzenie w takim stanie. Inaczej rzecz ujmując kierującemu trzeba udowodnić, że chciał prowadzić pojazd po narkotykach, albo przewidując, że nie zdążyły się jeszcze wydalić z jego organizmu, godził się na prowadzenie w takim stanie, co wcale nie jest proste i w dużej mierze zależy od zgromadzonych w sprawie dowodów, w tym opinii biegłego. Trzeba mieć na względzie, iż narkotyki nie uwalniają się z organizmu w sposób tożsamy jak w przypadku alkoholu, dlatego też kwestia umyślności w sprawach jazdy po narkotykach jest kluczowa i dużo bardziej złożona. Nieumyślność z kolei uniemożliwia pociągnięcie kierującego do odpowiedzialności karnej, wobec czego zdecydowanie zalecanym w tym przypadku będzie w pierwszej kolejności kontakt z profesjonalnym pełnomocnikiem, który obierze odpowiednią strategię procesową. Pamiętajmy, iż w wielu przypadkach kwalifikacja prawna oraz wymiar grożącej kary za jazdę pod wpływem narkotyków uzależnione są od okoliczności danej sprawy, które nie rzadko mogą przybierać charakter łagodzący. Dlatego też w przypadku zatrzymania postarajmy wykazać się opanowaniem i rozsądkiem, co może nam tylko przynieść wymierne korzyści na dalszym etapie postępowania. Sprawdzajmy dokładanie protokół badania oraz zatrzymania przed podpisaniem, weryfikując czy wszystkie wskazane w nich okoliczności są zgodne z rzeczywistym stanem sprawy.  Podobnie jak w przypadku jazdy po alkoholu, nie podejmujmy pośpiesznej decyzji o dobrowolnym poddaniu się karze, tym bardziej, że jak zostało już wyżej wskazane, w przypadku narkotyków odpowiedzialność zależy od umyślnego działania.

Zapraszamy do kontaktu!
Umów się na konsultację prawą online
Porozmawiaj ze specjalistą
Konsultacje Online
Potrzebujesz więcej informacji? 
Napisz do nas
prawnik@marcinchowaniec.pl
phone-handsetchevron-down